Aktorzy w domu

Wielka przygoda małej Zosi – Pyzusie wysłuchały opowiadania a potem rozmawialiśmy na temat zachowania, emocji, wrażeń, strachu. Oliwka ze swoją mamą przygotowały nam piękny teatrzyk – przedstawienie – pokazały nam jak czuła się biedronka, jaką minę miały owady?

Czy jestem Przyjacielem Przyrody?

Wielka przygoda małej Zosi- aut. Barbara Lewandowska
 Słuchanie opowiadania i rozmowa na temat zachowania, emocji, wrażeń, strachu

Biedronka – Kropeczka mieszkała na łące pod listkiem koniczyny. Dobrze jej tu było. Przyszła na łąkę Zosia. Posadziła małą biedroneczkę na dłoni i powiedziała: – Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony. I zamknęła Kropeczkę w pudełku od zapałek. Były tu cztery gładkie ściany, ale nie było koniczyny ani grzejącego słonka, ani błękitnego nieba. A kiedy wieczorem Zosia zasnęła, poczuła nagle, że robi się coraz to mniejsza i mniejsza… Wreszcie była tak malutka, że mogłaby się wykąpać w mamusinym naparstku jak w wannie. Wtedy przyszła do niej Kropeczka. – Chodź ze mną – powiedziała. I Zosia poszła z biedronką na łąkę. Teraz trawy wydawały jej się wielkie jak drzewa. Szumiały jak las. Z gęstwiny wyszedł ogromny chrząszcz. – Kto mi spać przeszkadza? – mruczał rozgniewany. Zosia przestraszyła się jego groźnych rogów. Zaczęła uciekać co sił w małych nóżkach. O mało nie wpadła w gęstą sieć pająka! W tej sieci siedziała zapłakana pszczoła. – Uwolnię cię, nie płacz… – obiecała Zosia Małymi paluszkami rozrywa nitki. Prędko, prędko, bo pająk może wrócić lada chwila! Oho! Już nadchodzi! Z daleka krzyczy: „ Ja wam dam!, Ja wam dam!” Może sobie krzyczeć! Nic już nie zrobi ani pszczole, ani Zosi! Pszczoła poleciała z Zosią do ula. Strażniczka zaprowadziła je do królowej. Opowiedziała Zosia o całej przygodzie. – Bzum – bzum – bzum – zabrzęczała królowa. Jesteś bardzo dzielna Zosiu. A w nagrodę weź dwa dzbany miodu. Wyszła Zosia z ula. Dźwiga dzbany. Miodek pachnie znakomicie. Spróbowała raz i drugi… Nie zdążyła po raz trzeci oblizać paluszków, bo z wielkim szumem i bzykaniem nadleciały osy – łakomczuchy. W mig wylizały dzbany i dalejże gonić Zosię! A żądła miały ostre jak szpileczki! Kto wie, co by się z Zosią stało, gdyby Kropeczka nie przybiegła na pomoc. – Siadaj mi na grzbiecie! – zawołała. Rozwinęła skrzydełka i… frunęła wysoko. – Już mnie nie złapiecie, obrzydliwe osy! – cieszyła się Zosia. – Zaraz wam pokażę: „Zyg, zyg, marcheweczka”… Podniosła rączki i… poleciała w dół! Chlup! Wpadła w środek ogromnego stawu. Karp, który tu mieszkał, bardzo się zdziwił: „Jeszcze takiej ryby nigdy nie widziałem. Może zjeść ją na śniadanie?”. Nie zjesz, karpiu, Zosi, bo po wędce już ucieka na powierzchnię wody! Usiadła na listku jak na wysepce. I martwi się: „Kto mi pomoże dopłynąć do brzegu?”. – Ja! – powiedział nartnik. – Przecież umiem sunąć po wodzie! Siadła Zosia nartnikowi na grzbiecie. Za chwilę była na brzegu. Spotkała tu pracowite mrówki. – Co robicie? – spytała. Ale mrówki nie miały czasu na rozmowę. Naprawiały mrowisko, które nocą popsuł deszcz. Pomagała im Zosia w pracy. A potem pokazały jej mrówki całe mrowisko. Taki był tam ruch i gwar, jak na ulicach prawdziwego miasta! Najbardziej podobał się Zosi żłobek. Tu wylęgały się z jajeczek małe mrówki. Opiekowała się nimi Zosia, dopóki nie podrosły. A kiedy już umiały chodzić, poszła z nimi na spacer. Wesoło bawiły się na łące. Nagle rozległ się hałas, tupanie. To chłopcy przybiegli na łąkę z siatką na motyle. Uciekły mrówki. Zosia schowała się pod listkiem. Zaszumiało, zahuczało, zachwiał się listek i… już Zosia zaplątana w gęstą siatkę! Na próżno krzyczała. Głos miała cichy jak szelest trawki. Nikt jej nie słyszał. – Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony – powiedział chłopiec. I zamknął ją w pudełku od zapałek. Były tu cztery gładkie ściany, ale nie było zielonego listka ani grzejącego słońca, ani błękitnego nieba. I wtedy Zosia obudziła się. A potem otworzyła pudełko. – Biedroneczko – Kropeczko, leć na łąkę do pachnącej koniczyny, błękitnego nieba i grzejącego słonka!

Rodzic pyta: Co się stało, gdy dzieci złapały Zosię w siatkę na motyle? Co zrobiła Zosia, gdy się obudziła? Jak zachowuje się przyjaciel przyrody? Czy jestem przyjacielem przyrody?

Proszę zróbcie mały teatrzyk, przedstawienie, pokażcie jak czuła się biedronka, jaką minę miały owady?

A to link do innej super bajki !

https://www.youtube.com/watch?time_continue=46&v=RV5IBJGAypY&feature=emb_title bajka proekologiczna

Zachęca i proponuje pani Bożenka

Polecamy super ofertę kulturalną dla małych widzów!

Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku
Bajowe poranki – https://www.facebook.com/teatrdramatyczny/

Białostocki Teatr Lalek
https://www.facebook.com/TeatrBTL/Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Filia w Białymstoku

#ZOSTAŃWDOMU Z ATB! STUDENCKA DOBRANOCKA
https://atb.edu.pl/blog/2020/04/01/zostanwdomu-z-atb-studencka-dobranocka/

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku
Posłuchaj leśnej bajki https://www.bialystok.lasy.gov.pl/lesne-bajki?fbclid=IwAR16ppcTJhTrCGP2UybiDYnEdp4HgNhflMWqV5yxnIj1funyY5PSIgxRfxw

Bałtycki Teatr Różnorodności
Oto baja https://www.facebook.com/BaltyckiTeatrRoznorodnosci/?eid=ARDdWuko9v5DrCFMtEe_oGFnqiisKWPrGia47Xy7myU4HYtvugPuvgvnJB836RJm9e0EjSIXsy5VEXAe

Teatr im. H. CH. Andersena w Lublinie
Domowe czytanie Andersena https://www.facebook.com/TeatrAndersena

Teatr Lalki i Aktora w Łomży
Spektakle online http://teatrlomza.pl/spektakle-teatralne-online/

Teatr Pinokio w Łodzi
#słuchajciepinokia https://www.facebook.com/teatrpinokiowlodzi/

Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie
„Weekendowe Poranki z Pleciugą” https://www.facebook.com/Teatr.Lalek.Pleciuga/

Państwowy Teatr Lalki „Tęcza” w Słupsku
https://www.facebook.com/pg/teatrtecza/posts/?ref=page_internal

Nowy Teatr im. Witkacego w Słupsku
Czytamy online z dobrą energią https://www.facebook.com/NowyTeatr/

Ciekawe opowiadania

Brat i siostra – bajka o pomaganiu innym i szacunku dla starszych

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami na dużej polanie pełnej polnych kwiatów stała mała chatka, a w niej mieszkało rodzeństwo Zosia i Jaś. Zosia i Jaś mieszkali sami, ponieważ niedawno zmarła im mama, która jako jedyna opiekowała się nimi i dbała o nich…
Rodzeństwo było bardzo pracowite, zbierali jagody i grzyby oraz leśne zioła, a w zamian za to na targu otrzymywali chleb i masło. Zosia sprzątała, gotowała i utrzymywała dom w czystości, a Jaś dbał, by zawsze było w czym napalić w piecu. Pewnego dnia, kiedy jak zawsze Zosia zbierała zioła w lesie, ujrzała małą sarenkę, która wyraźnie cierpiała. Zosia podeszła do niej, okazując swym głosem sarence, że chce jej pomóc. Sarenka miała skaleczoną nóżkę, a więc Zosia przyniosła ją do domu i zaopatrzyła jak umiała najlepiej ranę. Nakarmiła zwierzątko i opiekowała się nim tak długo, aż powróciło do zdrowia. Zosia rozumiała, że musi pozwolić sarence odejść, by mogła żyć na wolności. I tak mijały dzień za dniem.
Pewnego dnia do ich drzwi zapukał staruszek, prosząc o strawę i odpoczynek. Zosia zaprosiła staruszka do domu i ugościła wszystkim, co miała najlepszego. Pamiętała o tym, co powtarzała jej zawsze mama, że zawsze należy dzielić się tym, co się ma. Staruszek posilił się, ale niestety był bardzo słaby na dalszą podróż i Jaś zaproponował mu, aby pozostał tak długo, aż odzyska siłę, by dalej ruszyć w drogę. Zosia zbierała jagody, a z zebranych ziół sporządzała cudowny napar dający siłę staruszkowi. Staruszek był bardzo wdzięczny i podarował Zosi gliniany kubeczek, a Jasiowi gliniany talerzyk i odszedł, dziękując za wszystko. Kubeczek był na pozór zwykły brązowy z małym uszkiem, podobnie jak niewielki talerzyk. Pewnego dnia nastała długa sroga zima, spadł śnieg, który utrudniał wyjście z domu. Nawet zwierzęta z trudem mogły znaleźć coś do zjedzenia. W spiżarni Jasia i Zosi kończyły się zapasy, nawet drzewa zaczęło powoli ubywać. Śnieg i mróz nie pozwalały nawet na zbieranie drzewa w lesie na rozpałkę. Zosia i Jaś usiedli zmartwieni, bo w ich domku zrobiło się chłodno, a głód też dawał znać o sobie. Zosia rozpłakała się, a w wtedy Jaś przytulił ją mocno, pocieszając jednocześnie, że na pewno znajdzie jakieś rozwiązanie.
Kiedy tak siedzieli przytuleni do siebie, coś zastukało do okienka. Jaś podszedł do okna i ujrzał sarenkę, której Zosia kiedyś opatrzyła ranę. Znajoma sarenka tym razem nie była sama, przybiegła wraz z całym stadem saren, a każda z nich w pyszczku trzymała gałązkę suchego drzewa. Jaś podziękował sarence i połamał gałązki, rozpalając nimi w piecu. Kiedy tak siedzieli, ogrzewając się przy piecu, pomyśleli, że teraz dobrze byłoby zjeść chociaż kawałeczek chleba i napić się mleka. Niestety, w domku nie było już nic do jedzenia, nawet suszone jagody się skończyły. Nagle na stole poruszył się stojący tam gliniany talerzyk i leciutko zakołysał się gliniany kubeczek, wydając przy tym magiczny odgłos. Zosia podbiegła do stołu i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Kubeczek był pełny mleka, a na talerzyku leżał świeżutki chlebek. Zosia i Jaś podzielili się mlekiem i chlebem i zrozumieli, że staruszek nie był zwykłym starszym człowiekiem.
Nastało znowu lato, a polana znowu pokryła się zieloną trawą i pachnącymi stokrotkami. Zosia i Jaś żyli długo i szczęśliwie, dalej pomagając każdemu, kogo spotkali na swojej drodze. Bo kto daje dobroć i miłość drugiemu, to otrzymuje jeszcze więcej dobroci i serdeczności od drugiego człowieka. Dobroć i szacunek popłaca, a zło i brak szacunku dla starszych ludzi świadczy o naszym złym wychowaniu.

Może przygotujecie własny teatrzyk do tego pięknego opowiadania?

poleca pani Bożenka

Teatrzyk cieni Pyzusi

Pani Agatka zabrała Pyzusie na spotkanie z bajką opowiadaną cieniem – odkryły magię teatru cieni. Dzieci bez trudu rozpoznawały występujące postacie i odgadywały tytuły bajek. Tajemniczość teatru cieni niezmiernie ciekawi młodych widzów, toteż największym zainteresowaniem cieszyły się wspólne występy. Nasi milusińscy mieli możliwość wyboru rekwizytów i własnego tworzenia nowych bajek. Pyzusie wiązały obecność cienia ze źródłem światła, rozwijały wyobraźnię. Samodzielnie operowały rekwizytami i sylwetami postaci. Wszystko to wzbogaciło najmłodszych o dodatkowe doświadczenia społeczne, działało na wrażliwość, ale przede wszystkim zapewniło sporą dawkę świetnej zabawy. Jak się okazało, nie było to wcale takie łatwe – jednoczesne mówienie i odgrywanie ról. Ale próbować było warto – wspólna zabawa dała wszystkim mnóstwo radości.

 

 

Inspiracja dla małych artystów

10 stycznia w naszym przedszkolu gościł Teatr Pierwszego Kontaktu z przedstawieniem „Słowik” na podstawie baśni H. Ch. Andersena. Wspaniała gra aktorów, barwna scenografia, efekty dźwiękowe sprawiły, że przedszkolaki oglądały całe przedstawienie z zapartym tchem. Liczne piosenki zapraszały do wstawania z krzesełek oraz do wyklaskiwania melodii. Aktorzy zachęcali dzieciaki do wspólnej zabawy, a także do wspierania ich z widowni w odgrywaniu ich ról. Pięknie odegrana bajka z końcowym morałem, że naturalne piękno i prostota są najważniejsze, a prawdziwe bogactwo jest w człowieku, nie w rzeczach, które posiada. Słowik przedstawił nam jedną z prawd życiowych, że kolorowe błyskotki dają chwilową radość, a największą radość dają małe niepozorne uczynki darowane innym; najważniejsza w życiu jest miłość i przyjaźń. Przedszkolaki świetnie się bawiły, zwłaszcza że mogły współtworzyć przedstawienie.

             

             

Brzydkie kaczątko- inspirująca baśń dla Pyzusi

Pyzusiom przepiękną baśń „Brzydkie kaczątko” czytała babcia Dawida. Po wysłuchaniu baśni dzieci rozmawiały na temat „Co jest w życiu najważniejsze” – posiadanie dobrego serca. Babcia zaprezentowała też dzieciom opowieść ruchową o brzydkim kaczątku. Potem wszyscy zatańczyliśmy „Taniec łabędzi” oraz malowaliśmy „piękne i brzydkie kaczątko”.

Opowiadanie do zabawy ruchowej, którą polecamy do zabawy w domu dla całej Rodzinki:
„Jesteś kaczątkiem, skul się na ziemi, bo dopiero się wykluwasz, jesteś coraz większe i silniejsze, powoli się prostujesz…. Ale jest ci smutno, bo wszyscy cię wyśmiewają, poszturchują, musisz uciekać, żeby cię nie zadręczyli, wciąż cię dziobią i wyśmiewają. Jesteś jeszcze małe i przerażone, chowasz się w kącie, całe drżysz… Jesteś bardzo smutne i samotne. O! Popatrz! Tam są łabędzie! Zobaczyłeś je, są takie piękne… Marzysz, by pofrunąć za nimi, ale nie możesz. Wyciągasz szyję i skrzydła, ale nie potrafisz za nimi polecieć. Robi ci się jeszcze smutniej. Pada śnieg, jest ci zimno, marzniesz, marzysz o wiośnie, znów musisz się chować się przed mrozem i tymi, którzy chcą cię schwytać. Chowasz się w kąciku i czekasz na wiosnę…. Wreszcie przyszła, robi się coraz cieplej, wychodzisz z kryjówki, rozprostowujesz skrzydła i wyciągasz szyję, jest tak ciepło i przyjemnie. Idziesz nad jezioro popatrzeć na łabędzie, popływać. Unosisz się na wodzie, patrzysz na swoje odbicie… Spójrz, jaki jesteś piękny! Jesteś najpiękniejszym łabędziem ze wszystkich! Wszyscy cię podziwiają! Troszkę ci wstyd, bo do tego nie przywykłeś, ale jesteś bardzo, bardzo szczęśliwy! Pływasz po wodzie, jest ciepło i radośnie, dookoła ciebie najpiękniejsze ptaki na świecie, łabędzie, twoja rodzina. Nareszcie jesteś w domu! Możesz frunąć aż do nieba!”

           

           

            

„Orszak Trzech Króli” w wykonaniu Odkrywców

Od kilkunastu lat w naszym przedszkolu istnieje tradycja wystawiania „Jasełek” w Święto „ Trzech Króli”. Podczas niedzielnej mszy świętej dla dzieci w kościele parafialnym pod wezwaniem Świętego Ducha 06 stycznia 2020 roku pięciolatki przedstawiły wzruszające jasełka:
„Dawno, dawno temu, bo to stare dzieje,
cud się wielki zdarzył w miasteczku Betlejem”.
Przygotowane i zaprezentowane przedstawienie jasełkowe doskonale wplotło się w zadania innowacji pedagogicznej „CzytaMisię”. W trakcie spektaklu mali aktorzy w pięknych strojach przybliżyli wszystkim zebranym parafianom historię narodzin Dzieciątka Jezus, przeplatając ją wspólnie śpiewanymi kolędami i pastorałkami. Maryja z Józefem, pasterze, anioły a także inne postacie wprowadziły zgromadzonych w atmosferę wydarzeń panującą w Betlejem.
Jasełka zostały bardzo gorąco przyjęte przez lokalną społeczność i wszystkich gości, którzy licznie dopisali. Po zakończeniu mszy świętej mali aktorzy otrzymali słodką niespodziankę od księdza.
Nad całością czuwały panie: A. Dudzińska, E. Staszczuk, K. Wójcik